Blog

Czy lubisz rysować?

19-08-2019

To poza zapytaniem o imię i wiek, kluczowe pytanie, które na początku współpracy z dziećmi zwykle zadają swoim podopiecznym terapeuci ręki. Pytanie niby bardzo proste. Ale odpowiedzi coraz częściej zaczynają niepokoić, bo najmłodsi ponad rysowanie stawiają dziś rozrywkę przed ekranem telewizora lub smartfona.

O wirtualnym świecie, w którym dziś nasze dzieci bezustannie narażone są na niebezpieczne dla nich treści, a przede wszystkim o tym jak mądrze wspierać rozwój najmłodszych, rozmawiamy z Anną Korczyńską - Witczak, pedagogiem, terapeutą ręki i ekspertem kampanii „Rusz ręką”.

O co cały ten szum? Przecież dobrze jest dziecku dać do ręki smartfon czy tablet. Od razu tak ciszej jest.

Ciszej tak, ale czy lepiej? Czytałam ostatnio o tym, że dzieciaki, które zbyt często grają na tabletach nie mają siły trzymać kredek. Ktoś powiedziałby, że siły to mogą się uczyć na wychowaniu fizycznym. Tylko, że WF rozwija przede wszystkim siłę w obrębie motoryki dużej, a więc czynności takich jak bieganie, skakanie, a nie siłę palców i dłoni, która potrzebna jest do tego, aby sprawnie posługiwać się narzędziem pisarskim podczas pisania, nożyczkami podczas wycinania czy guzikami lub suwakami podczas ubierania się. Pośrednio też aktywności motoryki wpływają na rozwój mózgu i procesów poznawczych takich jak np. myślenie, pamięć, uwaga, język czy percepcja.

A co pisanie ma wspólnego z rozwojem mózgu i procesów poznawczych?

Nie chodzi tylko o pisanie, ale głównie o rodzaj podejmowanych przez dzieci działań i aktywności w tak ważnym dla nich czasie jakim dzieciństwo. Zanim dziecko w szkole zacznie uczyć się pisać i czytać, w przedszkolu ma zajęcia z kolorowania, rysowania, wycinania, lepienia. Te wszystkie czynności są świetnym treningiem dla mózgu, który działa trochę tak, jak nasze mięśnie. Dzięki takim ćwiczeniom, tworzą się nowe połączenia w mózgu, a podczas kreatywnej zabawy wspomagamy rozwój wszystkich procesów poznawczych. Im więcej kreatywnych i systematycznych ćwiczeń, tym bardziej rozwija się dziecięcy mózg, a to przekłada się na lepsze przyswajanie wiedzy i umiejętności podczas nauki w szkole.

Czyli smartfony do kosza, a dzieci do kredek.

Oj nie, daleka byłabym od całkowitego wyeliminowania nowoczesnych technologii ze świata dzieci. Od tego nie da się już uciec. I dobrze. Nowoczesne technologie mogą też uratować komuś życie lub urozmaicić naukę poprzez mądre programy i aplikacje. Natomiast zdecydowanie ich nadmiar w życiu najmłodszych szkodzi. Tymczasem spójrzmy na poczekalnie u lekarza. Ba, nawet restauracje, gdzie są dzieci. By siedziały spokojnie, dostają do obiadu bajkę na Youtube.

I to już jest właśnie ten nadmiar, który szkodzi?

Nie chcę tu uogólniać. To rodzic musi zadecydować o tym, kiedy powiedzieć stop. Ale musi to powiedzieć, żeby nie dopuścić do uzależnienia i utraty kontaktu oraz więzi z dzieckiem.

Uzależnienia? Przecież to dzieci.

Dokładnie tak. Dziś w kolejkach na terapie odwykowe do specjalistów ustawiają się już całe rodziny, a więc najmłodsi również. I z tą grupą pacjentów jest najtrudniej, bo na pytania terapeuty o to, co prócz korzystania ze smartfona lub oglądania TV jeszcze lubią, rzadko pada odpowiedź.

 

Dlaczego?

Z odrobiną inspiracji kolorowanie staje się świetną rodzinną rozrywką.

My dorośli wychowywaliśmy się jeszcze w innych czasach. Internet nie był wszędzie. Nie było tyle e-rozrywki, rozmaitych aplikacji czy gier komputerowych. Dlatego częściej jako dzieci wychodziliśmy na podwórko, bawiliśmy się z rówieśnikami, rysowaliśmy, kolorowaliśmy, czytaliśmy książki. A dzieci dziś tego nie robią lub robią to rzadko, więc trudno im ukierunkować swoje myśli na te czynności. Nie jest to ich naturalny i pierwszy wybór. Stąd, tak ciężko zmienić ich nawyki i odzwyczaić od nadmiernego używania nowoczesnych technologii.

Co w takim razie robić, aby nie dopuścić do uzależniania u dzieci?

Niestety muszę to powiedzieć głośno: należy zmienić nawyki nas, dorosłych. Nie może być tak, że rodzic prosi swoje dziecko, aby odłożyło tablet czy smartfon, podczas gdy sam nawet w domu co chwilę zerka na ekran komórki albo, co  gorsze, nie rozstaje się ze swoim urządzeniem ani na krok. Musimy dać dziecku przykład, że życie w tak zwanym „realu” jest równie atrakcyjne, jak to ukryte za ekranem smartfona, TV, komputera czy tabletu. Musimy stać się dla dzieci po prostu wiarygodni i dać dobry przykład. Dziecko od najmłodszych lat uczy się w pierwszej kolejności poprzez obserwację swoich rodziców i zaczyna naśladować to, co oni robią. Jest to dla nich naturalne. Bez dobrego przykładu, nic z tym nie zrobimy. Musimy zacząć do siebie. Poza tym, nam dorosłym krótki odpoczynek od ciągłego odświeżania stron internetowych z wiadomościami też da wiele korzyści.

Myślę, że delikatny detoks od smartofna całej rodziny sprawi, że wrócą do wspólnych rozmów, spacerów, gier planszowych czy wspólnego gotowania i celebrowania posiłków.

I teraz dochodzimy do sedna sprawy. Wiele z tych czynności nie tylko pomoże nam budować bądź odbudowywać kontakt i więzi rodzinne, ale także przyczyni się do rozwoju motoryki dużej i małej.

Łatwo powiedzieć, trudno zrobić.

Ja wiem i całkowicie to rozumiem. Dziś rodzice ciężko pracują, aby zapewnić dziecku te wszystkie dodatkowe zajęcia, najmodniejsze ubrania i wyjścia do kina. A po szkole i pracy jest mało czasu, który można by spędzić z dzieckiem lub zwyczajnie nie ma siły, nie mówiąc już o ćwiczeniach z dzieckiem. Ale musimy spróbować. I zdecydowanie nie zniechęcać się, gdy dziecko będzie na początku stawiało opór. To normalne, ale wystarczy przejść ten kryzys, a potem będzie już tylko lepiej. Warto też wybrać aktywności, które w tym samym czasie przynoszą różne korzyści np. podczas których spędza się zarówno czas razem, jak i ćwiczy się np. motorykę dużą i małą lub myślenie czy pamięć.

Skąd ta pewność?

W mojej codziennej pracy obserwuję takie rodzinne metamorfozy. I bardzo mnie to cieszy. To straszne dla dziecka kolorowanie czy rysowanie zaczyna być super zabawą dla całej rodziny. Słynne puzzle czy warcaby, gdy wracają do łask, stają się rozrywką na długie godziny. Dzięki treningowi, różne ćwiczenia i aktywności stają się prostsze i zabierają mniej czasu.

A zatem warto spróbować?

Zdecydowanie tak. Nie oddajmy walk-overem dzieciństwa swoich dzieci. Pomóc w tym mogą rozmaite projekty edukacyjne dostępne na rynku, w tym „Rusz ręką”, w ramach którego pokazujemy jak kreatywnie bawić się z dziećmi i wyjaśniamy dokładnie, po co w ogóle to robić.

 

Anna Korczyńska – Witczak: ekspertka kampanii „Rusz ręką”, na co dzień pracuje w poradniach psychologiczno-pedagogicznych na terenie Warszawy i okolic, prowadzi też prywatne zajęcia terapii pedagogicznej i terapii ręki dla dzieci w wieku 3-15 lat; absolwentka Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Ukończone specjalności: wychowanie przedszkolne, terapia pedagogiczna oraz edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną (oligofrenopedagogika). Kontakt poprzez stronę https://www.annalogica.com/